niedziela, 5 marca 2017

Spacer przez Gdańsk - początek dbania o ciało!

Hej Kochani!

W sobotę poszłam na długi spacer przez moje okolice, czyli Gdańsk Przymorze, Żabiankę i Oliwę. Zrobiłam około 9 kilometrów z czego się niesamowicie cieszę. Wcześniej, w zasadzie zawsze, wolałam pojechać gdzieś komunikacją miejską albo samochodem. W Gdańsku samochodu brak, więc jak miałam zrobić na przykład zakupy to szłam do najbliższego sklepu, byle się nie nachodzić. Ale wszystko musi się zmienić i zmieniam to od kilku dni! Szłam wszędzie naokoło i przez to dziś mam zakwasy, ale to nic. Oznacza to, że w moim organizmie coś się zadziało i to coś pozytywnego. Zakwasy są spoko, lubię je!


Mam motywację, żeby w końcu coś z sobą zrobić. Rzuciłam wszelkie słodycze, mam zamiar pozwalać sobie na czekoladę czy chipsy tylko raz w tygodniu, ale póki co nie mam nawet ochoty na śmieciowe jedzenie. Zaczęłam też sama gotować. Póki co bardzo proste dania z piersi z kurczaka. Nie mam piekarnika, co zupełnie nie ułatwia niczego, ale staram się jeść jak najbardziej zdrowo i racjonalnie. Puste kalorie wyrzuciłam do kosza.


Wcześniej też piłam wszystko jak szło - soki, tymbarki, czasami zdarzały się nawet energy drinki na uczelni. Teraz piję tylko herbatę i wodę. Do herbaty nie dodaję już cukru (a słodziłam całkiem dużo, więc łatwo nie jest). Wiecie jak herbata jest smaczna? Bez cukru czuć jej pełny smak. Wodę piłam od czasu do czasu, teraz wypijam 1,5 litra dziennie. I to jest super! Wiem, że chcę mieć ładniejszą sylwetkę, chcę być zdrowa i chcę, żeby chciało mi się spędzać czas poza łóżkiem.


To dopiero początek, ale mam określone cele i chcę pokonywać samą siebie. I wiem, że mi się uda, bo mam dla kogo i po co!


Dzisiejszy wpis krótki, ale dla mnie bardzo ważny. Skoro dziele się tym publicznie, na blogu, to znaczy, że nie mogę się poddać i wrócić do starych nawyków. O nie, nie, nie. Nie chcę już jeść i pić czego popadnie. Walczę z sobą i chcę wygrywać każdego dnia!

Ja, Pingwinek