środa, 20 kwietnia 2016

Jak pogodzić pracę i studia?

Hej Kochani!

Dawno mnie nie było. Prawie miesiąc. Ale to przez to, że zaczęłam pracę. Nie jest łatwo pogodzić pracę, studia, pisanie pracy licencjackiej i do tego jeszcze wolontariat w szkole podstawowej i zajęcia z ceramiki. Musiałam siłą rzeczy z czegoś zrezygnować i odpuściłam ceramikę. Pewnie do niej wrócę, muszę skończyć ostatnią pracę. Ale nie wcześniej niż w wakacje po obronie.

Jak widzicie dzisiejszy post jest przede wszystkim o studiach i pracy. Jak to połączenie wychodzi w rzeczywistości? Jest ciężko? Jak wszystko zorganizować, żeby się wyrabiać? Postaram się na to odpowiedzieć i dodatkowo swoją opinię przedstawi Sylwia z bloga TakPoProstu (klik).


Na początek moje wrażenia. :)
Studiuję dziennie, co oznacza, że zajęcia mam od poniedziałku do piątku (teoretycznie). Jednak plan zajęć mam taki, że chodzę na uczelnie jedynie w czwartki, piątki i co drugi poniedziałek. Dzięki temu zyskuję 2-3 dni w tygodniu, które mam wolne. Mogłam się więc zdecydować na pracę, żeby sobie dorobić, odciążyć trochę rodziców i zrobić malutki krok ku samodzielności. Chciałam poczuć jak to jest zarabiać i mieć własne pieniądze, a nie takie, które dostałam  od rodziców.
Miejsce, w którym pracuję jest otwarte 7 dni w tygodniu. Na szczęście pracuję na zmianę z koleżanką, ale nawet to jest bardzo męczące. Jak jestem już w pracy to muszę siedzieć 10 godzin, a to naprawdę dużo! W dodatku nie mogę ubrać się jak chcę. Muszę być ubrana elegancko co powoduje, że ciągle siedzę spięta. Niekomfortowe :(.


Do tego jestem na 3 i tym samym ostatnim roku studiów i muszę pisać pracę licencjacką. Bardzo ciężko to pogodzić. Bywa tak, że będąc w pracy mam luźniejszą chwilę. Wtedy czytam sobie fragmenty, których mogę użyć w pracy, robię notatki. Staram się to łączyć ze sobą jak mogę. Na początku też, zanim zaczęłam pracować, musiałam nauczyć się wielu rzeczy związanych z pracą. I to robiłam na przerwach na uczelni.
Moje życie towarzyskie ogranicza się do spotkań ze znajomymi na uczelni, pisaniu na facebooku i wyjątkowymi kilkoma godzinami, które mogę spędzić z przyjaciółką.
Pracuję dopiero od miesiąca i na początku nie miałam pojęcia jak sobie zorganizować czas na wszystkie te rzeczy. Z pomocą przyszedł mi kalendarz "kieszonkowy" i taki, który wisi na drzwiach. Dodatkowo mam ustawione przypomnienia w telefonie. To bardzo pomaga, ale i tak ciągle mam wrażenie, że o czymś zapomniałam. Co jakiś czas zerkam na jeden z kalendarzy i patrzę czy na pewno nic więcej dziś nie muszę zrobić.


Ostatnio cały tydzień musiałam coś robić, nie miałam ani jednego wolnego dnia. W poniedziałek uczelnia, we wtorek byłam u moich dzieciaków na wolontariacie w szkole, czwartek i piątek całe na uczelni, a środa i weekend w pracy. Po całym takim szalonym tygodniu jedyne o czym myślałam to łóżko i spanie. A przecież trzeba zrobić pracę domową na studia! Zorganizować jakąś zabawę dla dzieciaków! I do tego trzeba wstać rano, żeby w pracy przykleić sobie uśmiech numer 4 na twarz i nie wyglądać jak zombie.
Kiedyś nie miałam problemu z organizacją czasu. Wszystko wychodziło jakoś intuicyjnie. Mogłam sobie pozwolić na oglądanie seriali, wyjście ze znajomymi. Teraz wszystko musi chodzić jak w zegarku, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. A wstanie z łóżka 5 minut później niż zwykle burzy cały plan dnia.
Jest ciężko łączyć pracę i studia dzienne. Bardzo ciężko. Ale ciągle sobie powtarzam, że wystarczy się przyzwyczaić. A w lipcu już będzie tylko praca i jedynie martwienie się czy dostanę się na drugi stopień na wymarzoną uczelnię. W końcu takie połączenie muszą wybierać też inni, nie tylko ja. A to nowe doświadczenia, których nikt mi nie odbierze. I myślę, że ten zwariowany okres będę wspominać bardzo długo. I zapewne z uśmiechem na twarzy, a nie grymasem bólu jak jest teraz :).


Ze strony Sylwii sprawa wygląda trochę inaczej, Z resztą przeczytajcie sami! :)
Dawniej studiowałam dziennie. Chciałam pracować, mieć własne pieniądze, odciążyć rodziców i nie prosić się już o kasę. Dlatego stwierdziłam, że jednak nie dam rady studiować dziennie i pracować. Przez pierwsze lata, w tygodniu jesteś na uczelni, więc nie ma mowy o tym, żeby pracować. Do tego zajęcia bywają w tak dziwnych godzinach, że bez sensu jest zaczynanie jakiejkolwiek pracy. Na dziennych studiach jest więcej ''zbędnych'' przedmiotów, ale... Zaskoczę Was! Na zaocznych też tak jest. Też mam na przykład wf.  Ja bym sobie nie wyobrażała studiować dziennie i pracować. Mówię tu o całym toku nauczania, nie ostatnim roku.
Poszłam na studia zaoczne.  Zajęcia mam w weekendy co 2 tygodnie więc jest okej. Wtedy tylko mam wyjęty tydzień dajmy na to od piątku od 16 . W pracy też mam dobrze, bo idą mi na rękę i mogę wcześniej wyjść. Pracuję w tygodniu, czasami w soboty. Praca mnie bardzo zadowala, bo jest czymś co polubiłam. Dużo się też uczę w pracy. Mam więc tą różnorodność. Nie odczuwam tej monotonii co jest na dziennych studiach. Codziennie uczysz się tego samego. Ja mam ta różnorodność, że nie nudzę się tym co robię. Tutaj mam pracę, ale wpada mi weekend ze studiami to poznaję inne nowe rzeczy. Dlatego uważam, że jest to bardzo fajne rozwiązanie. Mam kasę i jestem szczęśliwa. Lubię się rozwijać.
Wszystko zależy też od pracodawcy, czy zgodzi się na to, że studiujesz i czasami będzie ci szedł na rękę. Nie każdy się na to zgodzi.
A jak to wygląda z innej perspektywy... życie towarzyskie zawalone, bo w ciągu dwóch tygodni wolną mam jedną jedyną niedzielę. Pracuję od poniedziałku do soboty w jeden tydzień i w następny od poniedziałku do piątku i od piątku zaczynam studia do niedzieli. Więc nie mam życia towarzyskiego. Brak czasu na siebie, na bloga, na pasje, dlatego staram się znaleźć dodatkową godzinę, bo 24 w ciągu doby nie wystarczają.


Jak się organizuję... Jedyne czego potrzebuję to piszący długopis, marker, coś kolorowego do zaznaczenia ważniejszych spraw i dwa kalendarze. Jeden do torebki w formie książkowej, a drugi wiszący na ścianie. Gdyby nie one, tak naprawdę nie wiedziałabym jak to wszystko ze sobą ogarnąć i połączyć. Na początku było ciężko, ale w końcu znalazłam na to własnie taki sposób. Mam zaznaczone tygodnie ze studiami. W pracy mam tak ustalany grafik, żeby godziny odpowiednio się zgadzały. W pokoju mam powieszone daty zjazdów na studiach i niestety codziennie sprawdzam, na którą mam do pracy.  Muszę to kontrolować, bo inaczej albo bym o czymś zapomniała, albo bym się nie wyrobiła ze studiami. Na zaocznych też jest pełno zadań, które musimy opracować w domu albo książki do przeczytania, bo będziemy omawiać na następnych zajęciach. Tego jest naprawdę dużo. W tygodniu jak jest praca, ciężko się przygotować do zajęć, które mają być za 2 tygodnie. Śmieszne, ale prawdziwe. Czasami jestem taka zmęczona, że zasypiam zaraz po przyjściu do domu, albo o bardzo wczesnej porze i już nie mam jak coś poczytać.


Systematyczność - jeżeli już coś na studiach zadadzą, to staram się to zrobić już tego samego dnia, jak wrócę do domu, bo wiem, że w te 2 tygodnie nie dam rady tego zrobić - to niewykonalne. Oprócz pracy też jest dom, a w domu dużo się dzieje.
Pamiętam jak w liceum zadania domowe odkładałam na ostatnią chwilę i zawsze z tym jakoś zdążyłam... Teraz nie ma takiej opcji. Jeżeli coś ma być dobrze zrobione, to nie da się tego zrobić na ostatnią chwilę. Chyba, że nie będziesz spać kilka nocy.


Podsumowując, ciężko jest łączyć naukę z pracą nie tylko na studiach dziennych, ale i zaocznych. To duże wyzwanie i nie każdy sobie z nim poradzi. Trzeba być bardzo zorganizowanym, systematycznym i mieć w sobie samodyscyplinę i samokontrolę. Mamy taki sam sposób na połapanie się we wszystkim. Kalendarze są zbawieniem dla nas obu! A nawet się nie konsultowałyśmy co do treści naszych wypowiedzi :).
A i jeszcze jedno... Godzina powinna mieć 30, nie 24 godziny. Wtedy obie byśmy się ze wszystkim wyrabiały!

10 komentarzy:

  1. No historia z życia wzięta. Gdyby nie kalendarz to....
    Jak to sie mówi "sen jest dla słabych " 😂

    OdpowiedzUsuń
  2. Witamy w dorosłym życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem na studiach dziennych i myślę że gdybym zechciała pracować, poszukałabym czegoś...elastycznego? Ewentualnie coś na "raz", bałabym się podjąć pracy w ciągu dnia np. na pół etatu ;)
    http://to-moimzdaniem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja studiowałam dziennie i pracowałam. Jest to do pogodzenia. Trzeba tylko dobrze zgrać grafik i dopasować do siebie! Życzę ci powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja studiuję i do tego dorabiam sobie w kb pretendent. Mam dobre zarobki, jak na 3-4 dni pracy w tygodniu. Można pogodzić pracę i studia ze spokojem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja rok temu pracowałem dorywczo na wypełnianiu ankiet w KB Pretendent. Dobre stawki, godziny pracy :) Można śmiało pogodzić studia z pracą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny komentarz o tej samej firmie. Przypadek czy chamska reklama? :)

      Usuń
    2. A może po prostu naprawdę zatrudniają studentów i pozwalają im dorobić? Sama u nich byłam na ankietach przez jakiś czas i mile to wspominam. Sprawdx i spróbuj sama, zanim oskarżysz KB Pretendent ;)

      Usuń
    3. Nikogo nie oskarżam, tylko poddaję w wątpliwość te komentarze :). A pracy nie szukam. Poza tym takim firmom nie ufam zupełnie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Poza tym z ciekawości wpisałam w google nazwę tej filmy. Cóż... opinii pozytywnej nie znalazłam, więc stanęło na moim, że to słaba reklama.

      Usuń