poniedziałek, 19 października 2015

Ceramika #8 - zegar

Hej Kochani!

W sobotę miałam kolejne zajęcia z ceramiki. Nie mogłam niestety napisać tego posta jak zawsze w sobotę, nie miałam ani czasu ani dostępu do komputera.

Na ostatnich zajęciach robiłam zegar. Wpadłam na pomysł stworzenia latarni morskiej, która będzie nie tylko zegarem ale i małym lampionem.

Zaczęłam od wałeczków, o których pisałam we wcześniejszym poście. Ta glina, której teraz używam ma mniej szamotu niż glina z poprzedniego cyklu, a to oznacza, że jest o wiele bardziej delikatna. Przez to łatwiej i lepiej jest robić wszystko metodą wałków. Nie używam już formy, za czym bardzo tęsknię. Poza tym wałki są o wiele bardziej pracochłonne. Coś co robiłam wcześniej w pół godziny, zajmuje teraz półtorej.
Ale nie przedłużając, jak zwykle przedstawię Wam wszystko krok po kroku!

Na początek oczywiście wałeczki, wałeczki, wałeczki. I... nadal wałeczki! "Rysowanie" ich szczoteczką do zębów. Do tego klejenie szlifierem. Kiedy już mamy wałeczki, zacieramy je palcem, a następnie uklepujemy łopatką do naleśników (I widzicie? Dalej nie wiem czy to się tak nazywa! Jeśli ktoś wie, niech da znać w komentarzu!)






Latarnia rosła i rosła.





Następnie zrobiłam płaskie koło. W tym celu rozwałkowałam glinę i odcisnęłam okrągły kształt. Nakleiłam to na latarnię.



Przyszedł czas na kolumny i daszek. Daszek to była jedyna rzecz, którą robiłam na formie. A za to posłużyło mi styropianowe jajko (niestety nie mam zdjęć tego kroku).


Całość umocniłam gąbką, żeby nic mi się nie zawaliło.


Na koniec dodałam szczegóły - wyryłam i przykleiłam kamienie na dole latarni.


I zrobiłam cyfry.


Musiałam też pamiętać o tym, że przy wypaleniu glina się kurczy. Moja praca, która "na morko" ma około 30 cm wysokości, po wypaleniu będzie miała około 27 cm. Znika nam zazwyczaj 10%. Dlatego też dziurka na mechanizm jest większa niż powinna być :).

Niestety nie dostałam jeszcze zdjęcia, na którym moja praca jest w pełni pokazana, ale napewno je wstawię kiedy tylko je otrzymam!
Zdjęcie dotarło!

Zapraszam na poprzednie posty ceramiczne:



I jak się podoba? :)

3 komentarze:

  1. O łał, ja nie miałabym do tego cierpliwości ;) podziwiam , ale pasja to pasja, czasu wtedy się nie liczy. Niesamowite rzeczy wyczarowujesz! :)
    http://to-moimzdaniem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie miałabym do tego cierpliwości, super!

    http://j-stayclassy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń