poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Niemcy #2 - Kupowanie niemieckiej karty SIM, niemiecki numer

Hej Mordki!

Będąc w Niemczech chciałam sobie kupić niemiecką kartę, żeby mieć internet i dzwonić do babci, ale nie wydawać na to zbyt dużo pieniędzy. Mój kuzyn wybrał dla mnie sieć i kupił kartę. Kosztowało mnie to 10€. Ale to nie koniec przygody.


Kupowanie i rejestracja (!).
Opakowanie typowe dla normalnego opakowania na kartę sim.


W środku, poza kartą sim, znajduje się instrukcja, gdzie możemy znaleźć najbardziej potrzebne informacje.


Co ciekawe jest nawet po polsku! :)


Okazuje się, że w Niemczech trzeba się zarejestrować zanim aktywuje się numer. Co to oznacza? W Polsce kiedy kupujemy sobie nową kartę wystarczy, że wykonamy pierwsze połączenie i telefon już działa. Numer nie jest do nikogo przypisany. U naszych sąsiadów z kolei po kupieniu karty trzeba się zarejestrować dzwoniąc na numer operatora. Trzeba wtedy podać swoje dane osobowe, czyli imię, nazwisko i miejsce zameldowania. To bardzo mnie zaskoczyło. Z tego względu, że jestem zameldowana w Polsce, mój kuzyn zarejestrował numer na siebie. Można mieć tyle numerów ile się chce, ale co z ochroną danych osobowych? Po co im mój adres?

Koszty.
Kolejna sprawa to ceny. Jak już wcześniej napisałam zapłaciłam 10€ za samą kartę. Doładowania zaczynają się też od 10€. Czyli przeliczając na złotówki jest to około 40 zł! Kupa kasy.
Internet.
Internet też nie należy do najtańszych. W sieci, którą wybrałam mogłam sobie wykupić pakiet internetu.  I ceny są różne w zależności od ilości transferu. Za 1 GB zapłaciłam 10€. Nie wiem co oni mają z tymi dziesiątkami. Ale muszę przyznać, pakiet starczył mi na 2 tygodnie korzystania i jeszcze mi został.
Ceny połączeń.
Tym byłam bardzo zaskoczona! Rozmowy czy to do Niemiec czy Polski były tyle samo płatne - 10 centów za minutę. Mogłam więc gadać i gadać i nie wykorzystałam do końca pieniędzy z konta.

Posiadanie niemieckiego numeru nie należy do najtańszych zakupów, zwłaszcza kiedy przeliczamy to na złotówki. Ale nie jest tak drogo jakby mogło się wydawać. Samo dzwonienie za granicę nie przynosi nam zbyt dużych kosztów.

11 komentarzy:

  1. Nie miałam o tym pojęcia! Fajnie jest się dowiedzieć czegoś nowego :) chociaż jednak przyznaję, że wolę kiedy numer nie jest przypisany konkretnej osobie niż żeby podawać swój adres :/
    Arleta!

    OdpowiedzUsuń
  2. nigdy nie kupowałam karty sim za granicą... fajnie, że o tym napisałas.. post bardzo przydatny :)
    jeśli chodzi o ceny... to niestety przeliczając na złotówki to wszystko bardzo drogie :) mają tam znacznie większe zrobki.. to dla nich 10euro to jak dla nas 10zł

    obserwuję!!

    www.limonkoowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przydatny post, trochę drogo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem ci że ciekawe, myślałam że jest tak jak u nas..przydatne ;)
    http://to-moimzdaniem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam Lebarę, ale Duńską :P
    Pozdrawiam :D
    Obs/obs?
    Zapraszam na mój blog --> klik

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm ciekawe :)
    crazy-life-by-angelika.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie sądziłam, że jest tyle roboty z kartą sim.

    zapraszam http://by-paolka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. przydatne informacje :) Jeśli możesz, to kliknij ( to dla mnie wiele przy współpracy ) -> KLIK

    OdpowiedzUsuń
  9. Tyle, że tam nie sprawdzają tych danych tak jak ma to miejsce teraz w Polsce. Wystarczy podać coś zmyślonego, zapisać sobie do celów serwisowych i tyle. A w Polsce pełna inwigilacja niczym w korei.

    OdpowiedzUsuń