niedziela, 15 marca 2015

Tunezja #4 - co robić czego, nie czego nie robić?!

Zanim przejdziemy do Tunezji mam kilka wiadomości.
1. W końcu udało mi się włączyć ten gadżet z obserwatorami. Nie wiem czy jestem tępa czy co, ale po takim czasie już jest, więc zapraszam do obserwowania jeśli podoba Wam się mój blog :-)
2. Przepraszam, że tak długo nie było nic o Tunezji. 4 semestr jest okropny. Powtarzam - OKROPNY.
3. Jak wiecie mam remont, nadszedł czas na kuchnię. Moje jedzenie ogranicza się dziś do tostów zrobionych na podłodze i frytek, bo tylko piekarnik nie jest oklejony folią.
4. Obejrzałam przed chwilą finałowy odcinek The 100. Przepłakałam cały... Nie będzie spojlerów. Jestem jedynie ciekawa co będzie dalej. I tak bardzo chcę, żeby Bellamy i Clarke byli razem. Oh, tak bardzo chcę.

Zaczynamy...!

Kilka rzeczy na które uważamy, czego nie robimy, co robimy (nie wiedziałam jak inaczej to napisać):

1. Przede wszystkim nie jemy "na mieście". Nie i już. Tamtejsza flora bakteryjna jest zupełnie inna od Naszej. Wyobraźcie sobie, że jedząc tylko w hotelu każdego dopada "zemsta Faraona". Jedząc w restauracjach czy jakichkolwiek knajpach możecie nabawić się niezłego zatrucia pokarmowego. Jedynie gdzie można zjeść to naprawdę dobre miejsca, najlepiej światowej sławy - wtedy nic Wam nie będzie. Ale myślę, że takie znaleźć można jedynie w Tunisie.


2. Nie pijemy nic z lodem. Zazwyczaj robią go ze zwykłej kranówy, a co się z tym wiąże? Znowu zatrucia. Więc odmawiamy sobie lodu nawet w hotelu. Myjąc zęby uważamy, żeby nie połknąć wody z kranu.

3. Było wiele komentarzy o ubrania w Tunezji. Pisząc, że nie nakładamy rzeczy odkrywających za dużo miałam na myśli dekolt po kostki i skrawki materiału nazywane współcześnie "spódniczkami". Można nosić krótkie spodenki, ale trzeba zwrócić uwagę na to czy nie są ZBYT krótkie. Nie nosimy ubrań, które ledwo zakrywają nam intymne miejsca. Ja nosiłam spodenki takiej długości jak na zdjęciu, nigdy krótsze.

4. Jeśli jesteś młodą kobietą, zwłaszcza blondynką - nie wychodź sama wieczorem poza teren hotelu. Czekają Cię wtedy liczne zaczepki, komentarze jaka jesteś piękna i niesamowita. Wielu młodych arabów często też wyznaje miłość od pierwszego wejrzenia. Nie bądźmy głupie - trzeba wiedzieć, że taki jeden tunezyjczyk ma 10 miłości na facebooku i każdą z nich kocha ponad życie :-).

5.Suk i targowanie.
Suk - targowisko, bardzo duże targowiska. Czasem pod dachem, czasem nie. W dużych miastach są otwarte każdego dnia.
Targowanie -  Dla turystów ceny są zazwyczaj podwójne. Ale trzeba pamiętać, że nie można zbyt nisko schodzić z ceny. Mam tu na myśli to, że przykładowo coś kosztuje 500 dinarów. Nie rzucamy od razu 20 Dinarów, bo sklepikarz zacznie nas wyzywać od złodziei. Z ceny schodzimy powoli. Dla osób nie lubiących się targować zdecydowanie lepiej będzie pójść do sklepu gdzie ceny są ustalone z góry. Również przed pierwszym pójściem na suk polecam pójście do takiego sklepu, żeby zorientować się w cenach rzeczy, które nas interesują. Wtedy może nie przepłacimy.


6. Nie podchodzimy do stoiska na suku nie będąc niczym zainteresowani. Kiedy byłam ostatnim razem w Tunezji mój Piotrek chciał sobie kupić skórzany pasek. Weszliśmy z ciekawości do pierwszego lepszego sklepu na suku (A tata mówił, żeby tego nie robić kiedy nie chcemy nic kupić!). Rozejrzeliśmy się, sprzedawca był bardzo miły, pokazywał co możemy kupić, po prostu cud, miód i maliny. Ale kiedy powiedzieliśmy, że nic nie kupujemy zwyczajnie wyrzucił nas ze "sklepu" krzycząc, że mamy nie wracać. Czyli, nie oglądamy jeśli nie jesteśmy zainteresowani kupnem choćby breloczka.


7. Uściśnięcie dłoni sprzedawcy wiąże się z tym, że towar kupujemy po takiej cenie jaka została ustalona. Nie ma mowy, żebyśmy po tym geście chcieli dalej zbijać cenę.

8. Jeśli odwiedziliśmy Kartaginę nie robimy zdjęć domowi prezydenta. Jest to zakazane, a ochroniarz może zabrać nam aparat!

9. Korzystamy z hotelowych sejfów! Nigdy nie wiadomo czy w hotelu nie ma złodzieja, sejf kosztuje niewiele, a można uniknąć utarty dokumentów i pieniędzy.

10. W morzu są meduzy, nie zawsze ale jednak. Unikamy ich jak ognia, bo parzą niemiłosiernie!


11. Jeśli decydujemy się na jechanie gdzieś taksówką z góry ustalamy cenę z taksówkarzem! Jeśli tego nie zrobimy może nas przewieźć przez całe miasto, pokazując wiele ciekawych rzeczy, ale zapłacimy trzykrotnie więcej.

12. Nie zostawiamy pieniędzy na łóżku! Panie, które sprzątają nam pokoje w hotelu są przyzwyczajone do tego, że na łóżku leżą napiwki dla nich. I polecam to robić, są wtedy o wiele milsze, sprzątają dokładniej, wiele można się od nich dowiedzieć, a poza tym robią przepiękne rzeczy z naszych ubrań :-).

Niestety nie mogłam znaleźć zdjęcia ładniejszych "ułożeń" :-c


Kilka ciekawostek:

1. Jeśli kupujemy figi berberyjskie to bierzemy zielone, bo są najlepsze. Nie zrywamy ich samodzielnie z kaktusa - mój tata to zrobił i musiałyśmy z mamą czyścić mu całą dłoń z igieł.

2. W Tunezji co prawda istnieją przepisy drogowe, ale nikt ich nie przestrzega. Klakson jest używany, żeby zakomunikować, że się skręca, hamuje, wita się z kimś. Normalne jest, że ludzie jeżdżą pod prąd albo zabierają swoich znajomych w sposób jak na zdjęciu

3. Zbawienne słowo na sukach - LA. Oznacza ono "nie" po arabsku. Odpędza natarczywych sklepikarzy jak nic innego :-)

4.Kobieta prowadząca auto po zmierzchu nie może być zatrzymana przez policję.

5. Często tunezyjki (piszę się tak :-D?) "zostawiają do opieki" turystom swoje dzieci na plaży. Przeżyłam to, mała dziewczynka przyszła do mnie i chciała się bawić. Gdzie była jej mama? Nie ma pojęcia. Byłam zmuszona wewnętrznie do opieki nad nią. Była przesłodka :-)

6. W Tunezji często widać zamieszkane domy bez dachów. Jeśli dom nie ma dachu nie trzeba płacić podatku za niego, więc spokojnie sobie w takich mieszkają. Temperatury zimą nie spadają poniżej 6 stopni Celsjusza. A zawsze można coś dobudować jeśli powiększy się rodzina :-)


Pewnie o czymś nie napisałam, ale trudno, mam nadzieję, że większość jest :-)
Przypominam o tym, że możecie zadawać mi pytania do posta Q&A.


W odpowiedzi na komentarze - chciałam pisać prywatnie ale widocznie nie ma takiej opcji albo jestem zbyt ułomna, żeby coś takiego znaleźć. Wszelkie rzeczy, które opisuję piszę z moich własnych doświadczeń. Nie widzę w tym poście nic co mogłoby zniechęcić do odwiedzenia Tunezji. Wręcz przeciwnie, namawiam do tego, polecam i piszę co w tym kraju kocham. Aspekt jedzenia - za każdym razem kiedy byłam w Tunezji miałam "zemstę faraona" podobnie jak większość reszty wycieczki, a to właśnie przewodnicy i rezydenci mówili, żebyśmy nie jedli "na mieście". To logiczne, że flora bakteryjna różni się od naszej. Nie oznacza to absolutnie, że tunezyjczycy to "brudasy"  jak to ktoś skomentował. To samo tyczy się lodu czy wody z kranu :). Jeśli chodzi o figi - mnie najbardziej odpowiadał ten kolor. Domy bez dachów - Informacje znów od przewodników, rezydentów i co więcej - samych mieszkańców. Zainteresowana tematem pytałam i otrzymywałam odpowiedzi. Najwidoczniej powinnam była dokumentować wszystko z kamerą i mikrofonem! Nie mam zamiaru pisać przy każdym zdaniu "moim zdaniem" czy "z mojego doświadczenia".  To chyba logiczne, skoro piszę na moim blogu, jeśli byłoby inaczej podawałabym źródło informacji.
Druga sprawa - włączyłam akceptację przeze mnie komentarzy - nie mam zamiaru udostępniać czegoś z czym się nie zgadzam, czegoś co jest hejtem, obrażaniem mnie czy komentarzem od osoby, która nie jest w stanie podpisać się własnym imieniem. Pozdrawiam serdecznie i liczę na to, że blog, którego obserwuje tak mała ilość osób, przestanie być pożywką dla Was :).

Dodatkowo napiszę - staram się czytać o Tunezji, poznawać kraj choćby zza ekranu komputera. Fakt, byłam tam tylko (dla niektórych aż) 4 razy, a wszystko co opisuję to doświadczenia i informacje zdobyte podczas tych wyjazdów. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

32 komentarze:

  1. A ostatnio tak sobie myślałam, że Tunezja może być dobrym pomysłem na te wakacje... ale trochę mnie przestraszyłaś tą wodą i zaczepiającymi facetami, haha. Jednakże post jest niesamowicie przydatny, dziękuję! :)

    http://dziennik-miedzymiastowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałam wszystko z zapartym tchem, poważnie. :p przeciekawe rzeczy napisałaś w tym poście i w życiu nie spodziewałabym się, że mają takie dziwne zwyczaje jak domy bez dachu, czy opieka turystów nad dzieckiem. :D fajny, krótki przewodnik dla wybierających się w tamte rejony!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogłam się doczekać posta! ;)
    Uwielbiam czytać te posty ;p
    Co do tego jedzenia na mieście, ważne, bo większość turystów chce skosztować jedzenia, żeby się później chwalić, a zamiast tego będzie opowiadał o biegunce po żarciu "na mieście".
    No w sumie z tymi ubraniami nie jest aż tak źle, jak myślałam. Takie spodenki to raczej norma. ;)
    Te zaczepki itp. masakra. .-.
    Ja zawsze wchodzę do sklepów, oglądam dwie godziny i nic nie kupuję, haha xd
    Brr, meduzy?! Oni zgłupieli? O.o
    Jakie miłe panie sprzątaczki! ;)
    Hahaha, super przewóz xd
    Ciekawe czy jakbym pozbawiła dom dachu w Polsce to bym musiała płacić? ;P
    No to miałaś dziewczynkę do opieki! ;)
    sage-servant.blogspot.com
    http://srodziemie-panem-hogwart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam od deski do deski zabieram się za dalsze notki. mega ciekawe, nigdy w Tunezji nie byłam i trochę strach jechać.

    http://fidrygalkibackstage.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale jak to nie można po prostu sobie pooglądać w sklepie... oooj

    OdpowiedzUsuń
  6. jakie widoki *.* czekam na kolejne notki :D
    pozdrawiam gorąco :*
    http://www.carolinestylefashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe i zarazem trudne życie w tej Tunezji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mieszkam w Tunezji, odwiedzam ją tylko na wakacje co kilka lat :-)

      Usuń
  8. Bardzo spodobał mi się pomysł na tego posta! Co prawda, ja raczej w Tunezji nigdy nie będe miała okazji zagościć, ale takie informacje na pewno mi się przydadzą...
    Muszę nawet przyznać, że na pare z tych rzeczy nawet bym nie wpadła! Najbardziej podoba mi się punkt numer 4! A zwłaszcza twój komentarz do niego: Nie bądźmy głupie - trzeba wiedzieć, że taki jeden tunezyjczyk ma 10 miłości na facebooku i każdą z nich kocha ponad życie :-)
    Świetne!
    Pozdrawiam Serdecznie! ♥
    please-rose.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej.. super notka i czekam na nastepne!
    arte-olaa@blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli kiedyś będę wybierać się do Tunezji na pewno przydadzą mi się te rady!
    seeanedesu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. przydatne porady ;)

    zapraszam♥ jeśli spodoba Ci się mój blog może dodasz do obserwowanych?
    http://thejustysiablog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest niezwykle ciekawa notka! Bardzo lubię czytać takie ciekawostki i opowieści o zwyczajach w innych krajach :)
    Najbardziej podoba mi się przepisz, że nie wolno zatrzymywać prowadzących kobiet po zmroku - takie coś powinno być wszędzie!
    Pozdrawiam,
    Anna (ann-in-usa.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super post, bo bardzo pomocny :) pamiętam jak sama byłam w Tunezji, zaczepianie mnie zwłaszcza, że tak jak wspomniałaś miałam jasny kolor włosów, to była jakaś katorga. I na prawdę trzeba bardzo uważać na o co się je:(
    patrycja-paulina.blogspot.com-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy wpis, chcę w przyszłości odwiedzić Tunezję :)
    http://bartekrochniak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne rady :)
    Obserwuję i liczę na uczciwy rewanż.
    paulan01.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe :) Nie miałam o tym pojęcia!

    http://mikka-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeju, jakie ciekawostki :D Bardzo bym chciała odwiedzić Tunezję :) Świetny post :)
    ☕ Czarna Kawaa - klik

    OdpowiedzUsuń
  18. zazdroszczę Tunezji, bardzo chciałabym tam polecieć.
    świetne ciekawostki :D
    http://berry-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajny post, zupełnie nie miałam pojęcia o tych restauracjach w Tunezji
    :O
    Mój Blog - Klik

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow! Ciekawa notka, dosyć dziwne zwyczaje :) Pozazdrościć wycieczki!

    Mam nadzieję, że wpadniesz również do mnie: SPIKED-SOUL.BLOGSPOT.COM i może zaobserwujesz :)
    Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia!

    Elwira

    OdpowiedzUsuń
  21. Na szczęście nie jestem blondynką. :)
    Ja bym się cieszyła bo uwielbiam tosty.
    Miłego remontu chociaż, pewnie jak każdy nie będzie miły.

    obserwuje(jako: Aleksandra Mlodzinska) i zapraszam
    http://aleksandramlodzinska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. bardzo ciekawy temat! byłam w Tunezji parę lat temu i rzeczywiście, większość z tego co opisałaś sama przeżyłam :) idealny poradnik dla kogoś kto zaraz się tam wybiera!
    http://to-moimzdaniem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ciekawe informacje, świetny poradnik :)

    Dziękuję za komentarz i zapraszam na nowy post!
    blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak byłam w Tunezji to poparzyła mnie właśnie meduza. Ból jest nie wyobrażalny. Nie życzę nikomu :)
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  25. Trzymałam kiedyś meduzę, na szczęście mnie nie uparzyła. Może kiedyś będę w Tunezji to na pewno będę pamiętać o radach :)

    zapraszam http://by-paolka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo przydatne rady :)
    paulan01.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Cute pics!

    I am following you on gfc, would you like to follow me back so we can stay in touch?

    Also, could you click on the links on my latest post? Thanks =)

    http://mypetitecorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  28. świetne zdjęcia , tylko trochę małe :/

    http://carolinaa-carolinaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. To wszystko bardzo, bardzo ciekawe! Niesamowite jak ludzie z innych zakątków świata potrafią się różnić od siebie... Będę zaglądać :)
    http://cutetodeath.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń