poniedziałek, 9 lutego 2015

Poniedziałkowy stres. Herbata, skarpetki, seksmisja.

Ja, Studentka.
Jak wiadomo sesja trwa. A ja muszę ją przeżyć. W tamtym tygodniu egzaminy, dziś wyniki. Wciąż czekam na ostatni wynik, ale jestem zaskoczona i przeszczęśliwa! Psychologia zdania na 5! Dawno nie skakałam ze szczęścia. Bałam się, że tego egzaminu nie zdam. A jednak, udało się, a nauka się opłaciła.


Ostatnio zauważyłam, że lubię ubrania z Lidla. Dziwne co? Nie wiem czy skarpetki można uznać za ubranie, ale znalazłam urocze z Hello Kitty. Nie mogłam nie kupić! I co z tego, że rodzice mnie wyśmiali, mój chłopak zapytał ile mam lat.
Lubię urocze, słodkie dodatki. Choćby skarpetki. Przecież nikt nie będzie mi na nie patrzył, a to jak chodzę po domu to moja sprawa.
Dodatkowo - kilka ładnych lat temu, z 6-7, kupiłam w Lidlu polar, taki zwykły, żebym mogła latem ubrać go idąc na ognisko. Nadal jest w stanie idealnym, kiedy ubrania w podobnym wieku, kupione w sieciówkach skończyły swoje życie przez przetarcia i piętno czasu.


Siedzę i się nudzę, więc robię zdjęcia. Nie są świetne, fajne, zabawne czy nawet ostre. Nie ma czego się spodziewać po aparacie z tableta. Mimo, że tablet dobry i to bardzo. Co by się nie chwalić...
Uwielbiam seksmisję! Kiedy kilka miesięcy temu zobaczyłam mnóstwo gadżetów z cytatami z seksmisji, byłam zachwycona! Kupiłam kubek, torbę, podkładki pod szklanki. Coś pięknego.

Wiem, że chaotycznie i bez ładu, składu i fajerwerków.
Ale czego wymagać ode mnie po całym dniu denerwowania się czy zaliczyłam egzamin czy nie. Nadal stres mnie trzyma, ale jak coś to jedna poprawka to nie to samo co dwie. Obym zdała.

3 komentarze: